Niepokalanów, 11 XI 1936
Maryja!
Drogie Dziecko!
Długo się nie odzywałem, bo trudno dosyć było z chwilą wolniejszą, ale dziś zwolniłem się z kolacji i medytacji i siadłem, by wreszcie coś posłać.
Piszesz w liście z dnia 18 IX, że przykro Japończykom, że o. Korube [2] nie powróci. Zapewnij ich, Drogi Ojcze, że Niepokalana sama tak rozporządziła, bo i nie miałem nawet chęci ruszać z Mugenzai no Sono, by kości moje położyć jako fundament pod placówkę, ale opowiadałem już, jak to się stało nie wedle mej woli, lecz wedle woli Niepokalanej, że wyjechałem z Japonii i także że pozostałem w Polsce. Od pierwszej bowiem chwili, jeszcze przed kapitułą oświadczyłem N. O. Prowincjałowi moją gotowość powrotu do Mugenzai no Sono, ale Niepokalana miała inne plany. Jeszcze je nie całkiem rozumiem [a], ale stopniowo o ile mi to potrzeba do działania. Na razie wiem na przykład, że od nowego roku zacznie wychodzić "Rycerz" łaciński dla kleru na cały świat [3]. Robię też reorganizację Niepokalanowa [4], by celem nie było wydawnictwo ale MI, a wydawnictwo jednym środkiem pomiędzy innymi środkami. Itd.
Teraz już zapewne sprawa u Was uregulowana [5].
Ojców Romualda i Teodora już tu nie ma; natomiast przybył o. Piotr.
Nie wiem, czy już podziękowałem za życzenia. Proszę powiedzieć skośnookim, że sprawili mi przyjemność swoimi podpisami, taihen yorokonde imashita [6].
Dziecko Drogie, kochajmy Niepokalaną co dzień więcej i więcej. Tu nie ma i nie może być granicy, a Ona coraz bardziej oczyszczać będzie serce nasze z naturalizmu i przemieni w siebie. Cześć Niepokalanej, to tajemnica, której wielu nie zna jeszcze, a raczej zna i praktykuje tylko powierzchownie, a tymczasem to jest z woli Bożej istota całej świętości.
W Niepokalanej
br. Maksymilian M. Kolbe



