Kop. kalk. maszynopisu: AN. Jedna karta dwustr. zapis.
[Niepokalanów,] 30 VIII 1938
Maryja!
Drogie Dziecko,
I te dwa lata przeminą, i br. Alfons kotoby [2] się nauczy, i ojców więcej przyjedzie, i braci też, jeżeli będzie trzeba, i skośnookie ojce powstaną, braci tubylczych się nagromadzi, i "Rycerz" japoński milion nakładu prześcignie, i już nie pojedynczo, ale po wielu szpitalach różni nasi bracia w różnych miastach chrzcić będą. I nie tylko w szpitalach, ale dokodemo [3].
Pozwólmy tylko Niepokalanej się prowadzić, a Ona nawet cuda działać będzie, jeżeli to dla Jej sprawy będzie potrzeba. Czyliż może cud sprawia Jej jaką trudność?
U nas bracia rwą się na misje, ale trzeba ich powstrzymywać, żeby roztropnie różne części świata obdzielić. A także ojcowie do Niepokalanowa przybywają. Po "nowicjacie" zaczniemy ich rozsyłać.
Żeby móc dłużej duszom służyć, dobrze będzie zachowywać pewne środki dezynfekcyjne, jeżeli chodzi o choroby zakaźne, jaką jest gruźlica. I tak dobrze będzie po wyjściu ze szpitala wymyć sobie ręce sublimatem, habit zmienić i wystawić na dobroczynne promienie słońca, w których bakcyl Kocha szybko ginie. Dosypiać, sporo jeść, aby mieć odporność. Oczywiście to tylko na to, żeby jeszcze dłużej, jeszcze większej ilości dusz [a] służyć.
Krzyżyki wkrótce powędrują.
Nic dziwnego, że czasem i zniechęcenie przyjdzie, bo przecież co by to była za ofiara, gdyby stale towarzyszył jej zapał.
Kończę, bo niedługo mań wyjazd do Warszawy, też w sprawach Niepokalanej [4].
Wszystkim yoroshiku [5].
W Niepokalanej [6]
br. M[aksymilian M-a] K[olbe] [7]



