Kop. kalk. maszynopisu: AN. Jedna karta dwustr. zapis.
[Niepokalanów,] 16 VI 1939
Maryja!
Drogie Dziecko,
Odpisuję pokrótce na list z 29 maja, ale za to zaraz.
Dzięki Niepokalanej, że wizytacja prowincjalska tyle dobrego przyniosła [1].
Co do podziału "Rycerza" trudno mi tutaj zważyć wszystkie racje za i przeciw, zasadniczo jednak nie widzę niemożliwości wydawania dla pogan bardziej do nich dostosowanego pisma, które byłoby przedsionkiem do "Rycerza", gdzie by już o sprawach Niepokalanej swobodnie rozmawiać było można. Oczywiście wówczas nakład "Rycerza" tęgo by opadł. Poganie tych rzeczy, których nie rozumieją, lecz podziwiają i starają się przeniknąć, by nie czytali. Koszt też na ogół by się podniósł, bo i redakcja, i zecernia, i nawet praca administracyjna musiałyby wysiłków dołożyć. Ale dostosowanie do pojętności byłoby oczywiście większe. W każdym razie, jeżeli już N. O. Prowincjał [2] kazał ponownie sprawę przygotować i przesłać, nie pozostaje nic innego, jak to wykonać. Żeby misjonarze na ogół okazali większy zapał do "Rycerza", o tym bym wątpił, bo prawie każdy okręg stara się przygotować dla swoich katolików także i strawę prasową. Raczej trafianie bezpośrednio do katolików różnych okręgów mogłoby się udać.
Dobrze też będzie - wobec obecnych naprężonych warunków - nie tracić z oczu możliwości, a nawet prawdopodobieństwa, że dopływ finansowy z Polski może być zatamowany. Uważam, że ważną będzie rzeczą wszelkimi siłami zdążać do tego, by osiągnąć pewną samowystarczalność, to znaczy, by wydatki bieżące z miejscowych wpływów dały się pokryć, a na wpływy zamiejscowe liczyć tylko w potrzebach nadzwyczajnych, jak kupno maszyn, budowy itp. Wiem, że to jest bardzo trudno, ale zdaje mi się, że dążenie do tego jest potrzebne.
Co do o. Joachima [3] to wiem, że o. Kornel o tym myśli. Przy sposobności mogę też wspomnieć O. Prowincjałowi.
Niepokalana pamięta jednak o swoich placówkach i o swoim Mugenzai no Sono [a] i wie dobrze, jakie trudności czy przeciwności i kiedy się wydarzą, toteż na pewno już obmyśliła szczegółowe rozwiązanie tego wszystkiego na większe dobro dla Jej sprawy. Pozwólmy się Jej tylko z dnia na dzień, z godziny na godzinę coraz doskonalej prowadzić, a bez wątpienia i w Japonii Jej sprawa się rozwinie, i tyle domów stanie, i tam gdzie Ona sobie będzie tego życzyć, i w innych krajach też centrale Jej Milicji powyrastają; i tak cel MI coraz głębiej i szybciej będzie osiągany.
Serdeczne pozdrowienia od całego Niepokalanowa. Kodomo no tameni mo yoroshiku, atarashi shimpu sama no tameni mo [4].
br. Maksymilian M-a] K[olbe] [5]
Przypisy
[1] Zob. Pisma OMK IV, 745 przyp. [2].
[2] o. Anzelm Kubit
[3] Po uzyskaniu doktoratu w Rzymie w lipcu 1939, o. Joachim Bar miał w jesieni udać się do Nagasaki i prowadzić wykłady dla kleryków. Kapituła prowincjalna w sierpniu 1939 wybrała jednak o. Joachima Bara wicemagistrem kleryków w Krakowie (o. Joachim Bar).
[4] Pozdrowienia dla chłopców i dla nowych księży także.
[5] Własnoręczny podpis (inicjały).



